O tendencyjnych wpisach w blogosferze


<a href="http://www.bloglovin.com/blog/18151099/?claim=tus9bnvb9dn"> Sprawdźcie mój profil na BLOGLOVIN </a>



Dzisiejszy wpis będzie o blogosferze. Wyobrażam ją sobie jako skupisko ogromnej ilości gazet, które przedstawiają rzeczywistość. 

Jest blog, który omawia ją wierszem (http://czyimisoczami.pl/ --> to co ten koleś robi ze słowami jest niesamowite, kilka razy się wzruszyłem, a często szczękę sprzątam z podłogi...), jest też blog bardzo bezpośredni w przekazie, odważny i zawierający sporo uczuć (http://lemon-corner.blogspot.com/ --> rewelacja; serdecznie polecam również adres: http://narwany.com.pl/ --> świetny gościu). Jednak z reguły zdecydowana większość blogów to brukowce, które zadowalają się klikalnością z powodu tendencjonalnych tematów poruszanych w danym okresie czasu.

Rozumiem, że na myśl o wakacjach każdemu przychodzi czas rozmyślania o tym gdzie pojechać, albo jak spożytkować czas (chociaż według mnie, to trochę za późno takie rzeczy planować i pisać artykuł gdzie to można się wybrać tanim kosztem i w jak najlepsze miejsce). Kiedy przychodzi sylwester – trzeba mówić o noworocznych postanowieniach i podsumowaniu roku! Jak jest makabra w Nicei, albo Pucz w Turcji, to spychamy wszystkie lajfstajlowe tematy z cyklu: „jak poradzić sobie z przygnębieniem w poniedziałek?” i piszemy o terrorystach i skutkach demokratyzacji krajów muzułmańskich. Serio? 

To samo dzieje się na scenie youtube’owej. Na fali jest Counter-Strike? Trzeba nagrywać! Na fali jest Pokemon GO? Trzeba wrzucać filmiki chociaż ze wzmianką o tym fenomenie. Ja wiem, że to gwarantuje wyświetlenia i popularność. Tylko czemu zabierają się za takie sprawy osoby, które nie wiedzą nic na ten temat?

Rozumiem, że są ludzie którzy się tym jarają. OK! serio, naprawdę uważam, że warto i na takie tematy pisać teksty. Jednak ta parszywa „tendencjonalność” jest tak bardzo wyczuwalna na blogach, że aż postanowiłem o tym zjawisku napisać. Fajnie by było znaleźć blog, w którym są komentowane najważniejsze wydarzenia ze świata w danym tygodniu. Serio – słuchałbym i czytał przemyślane komentarze do news’ów ze świata, które są przetworzone przez trzeźwo myślący mózg, oraz zaczerpnięte z rzetelnych źródeł (niejednopartyjnych – byłoby wspaniale!). Jednak jak czytam na jakimś blogu – „zamach to straszna sprawa, bo giną ludzie, i często cierpią przy tym zupełnie bezbronne zwierzęta” – to szczerze się zastanawiam co ta osoba wniosła do blogosfery.

Jasne. Naprawdę rozumiem kiedy ktoś ma taki styl przedstawiania myśli. Ale co wpis to zerżnięte z google tematy: top 10 najbardziej czytanych wpisów na blogu? To już przesada. Serio uważam, że to co robią blogerzy zasługuje na większe zainteresowanie świata internetu i nie tylko. Jednak jak mamy się wybić my – ambitni pisarze, którzy oczekują dotarcia do szerszego grona odbiorców, kiedy nadal większość pisze takie same szmiry? Poniżej zamieszczam adresy blogów, które zasługują na poważne zainteresowanie. Każdy z tych internetowych dziennikarzy to poważni pisarze, którzy ambitnie realizują się w swoim fachu, albo dzielą się szczerze swoimi przemyśleniami w formie jakby pamiętnika.

Pomyśl sobie ile pracy kosztuje blogera zrobienie prawdziwie wartościowego towaru w postaci artykułu, wiersza, opowiadania, albo recenzji książki. Często są to długie godziny. Pomyśl ile kosztuje wymyślenie jakiejś historii, opracowanie fabuły, doszlifowanie warsztatu pisarskiego, korekta błędów. A my często robimy to tylko dlatego, że to kochamy, a nikt nam za to nie płaci.


Chciałbym też zwrócić Twoją uwagę drogi czytelniku na to co możesz zrobić bardzo dobrego dla naszej pracy. To, że nie jesteśmy znani tak bardzo jakby niektórzy z nas pewnie chcieliby być, może być spowodowane tym, że nie lajkujesz i nie mówisz innym jak dobrą robotę robimy. Umówmy się więc, że napiszesz komentarz co nie podoba Ci się w danym wpisie – a dzięki temu następny produkt z naszej fabryki dostaniesz w lepszym stanie. Daj łapkę w górę, powiedz znajomemu, albo udostępnij link na tablicy na facebook’u, a pozwolisz nam poczuć się docenionym przez Ciebie. Ba! Dzięki Tobie dowiemy się, że to co robimy jest naprawdę dobre i może uda się faktycznie przekazać wartości jeszcze innym.


Zachęcam Cię też do brania udziału w relacji bloger – odbiorca, np. poprzez maila. To fascynujące pisać z kimś kto czyta własne dzieła. Ja sam też trochę poznałem pewnych artystów przez to, że zwyczajnie popisałem z nimi maile. Wiedza kim jest autor daje większe zrozumienie treści przez niego przekazywanych. 

Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłem, a przekazem trafiłem do przekonania. Co złego – to nie ja, miałem dobre intencje :)

A polecam blogi jeszcze takich fantastycznych ludzi:
 




I jest jeszcze wielu wielu innych blogerów (przepraszam, że nie zrobiłem listy wszystkich), którzy nie poddają się trendom a pokazują, że swoimi dziełami bronią się lepiej niż artykuły pod publikę.

Pozdrawiam
Rafau