O wdzięczności za wdowi grosz

Macie czasami tak, że zwykłe dziękuję nie wystarczy? Chciałoby się komuś odwdzięczyć bardziej, mocniej, intensywniej. Czasami, żeby nie wyjść na niewdzięczników, dla zwyczajnej kurtuazji, a czasami z silnej potrzeby serca-oto dowód mojej wdzięczności, to naprawdę dla mnie dużo znaczyło!

Myślę, że powiedzenie "za darmo" umarło ma w tym temacie bardzo dużo do powiedzenia. Oczekujemy od życia zysku tu i teraz. Często chcielibyśmy nawet określonych pieniędzy za usługę czy coś co komuś poświęcimy. Dlaczego więc okazujemy wdzięczność za czyjąś przysługę lub prezent? Kiedy wyczuć, że czyjeś dziękuję jest słowem niosącym wartość?

W relacji rodzinnej często zapominamy o okazywaniu sobie wdzięczności. Dlatego takie ważne jest, żeby zamiast irytować się na drugą połówkę, lub rodzica, że nie dostrzegli naszej pracy, lub jej nie doceniają po prostu radzę porozmawiać. Absolutnie nie zostawiać takiej negatywnej emocji gdzieś na kiedyś, później, tylko rozstrzygnąć bez ostrych napięć. Jednak osoba, która oczekuje specjalnych podziękowań, lub wręcz rekompensaty za swoje dokonania, powinna przemyśleć dlaczego w ogóle coś robi dla kogoś.

Postawmy się w sytuację osoby, która z własnej inicjatywy (bez okazji!) robi coś dla kogoś. Przyjmijmy, że Franek postanawia zrobić swojemu przyjacielowi-Wojtkowi-prezent w postaci wyszukanego, eleganckiego krawata. Franek wie, że Wojtek wybiera się na wesele i zapewne prezent okaże się trafiony w potrzebę. Wojtek nie oczekuje od Franka żadnych prezentów bo i niby dlaczego, prawda? Czemu miałby oczekiwać, że akurat w tym tygodniu, tego dnia, o tej godzinie, Franek ma mu kupić prezent. Franek robi to z potrzeby serca-chce sprawić przyjacielowi przyjemność. Wojtek ma kilka sposobów przyjęcia prezentu, którego się nie spodziewał. Może:

A-powiedzieć krótkie dzięki. Przecież to tylko krawat. Nie pieniądze, które musi skądś skombinować do koperty na ślub, nie samochód, którego mu brakuje, ani nic z kategorii must have w swoim życiu. Musi nawet się mocno zastanowić czy ten krawat będzie mu pasował do którejkolwiek koszuli jakie ma, czy będzie musiał w DOWÓD WDZIĘCZNOŚCI nałożyć jednak na to wesele i pokazać mu zdjęcia. No i trzeba będzie mu też coś kupić, nie?

B-powiedzieć dzięki stary, a to niespodzianka! (przybić piątkę albo przytulić po męsku) Skąd wiedziałeś, że taki będzie kolor wesela? Z taką fakturą mi się podobają krawaty. Serio, naprawdę ci dziękuję! Nie szukać później okazji do odwdzięczenia się i wybrnięcia z tego strasznego ciśnienia jakie wytworzył tym prezentem, a po prostu czekanie na moment w którym zawsze robi mu niespodziankę, czyli na jego rocznicę ślubu z Anią, wymyśli im coś jeszcze bardziej fantastycznego niż przez ostatnie lata.

C-powiedzieć Wow! (zacząć krzyczeć i skakać dookoła po pomieszczeniu jak wariat i rozwalać pokój kijem baseball’owym) DZIĘKIII!!!!DZIĘKIIII!!!!DZIĘKIIIIIIIII!!!!!!!!!!!!!! JAAAAAKI PREZENT KOZACKI!!!!!

Nie wiem jak Wy, ale ja przychylam się do odpowiedzi B. Obłudna, przesadzona radość i szukania lepszego prezentu (albo chociaż takiego samego) w ramach odwdzięczenia się to skandal w przyjaźni i bliskich stosunkach. Przecież nie na tym polega obdzielanie się prezentami! Dlatego między innymi nie obchodzę urodzin. Uważam, że każdego dnia w roku jest dobry dzień na to, żeby uczynić coś dla drugich. Przekonanie, że wyjątkowe życzenia (sic!), prezenty, albo pozdrowienie można przekazać tylko w urodziny (tak naprawdę z przymusu, bo to akurat ten dzień) wywołuje straszny dysonans w relacjach. Raz, że jak ktoś zapomni o urodzinach, to ma przechlapane, a o moim prezencie na TWOJE urodziny to już się możesz pożegnać, bo zamiast tobie, kupię coś fajnego sobie. Jakby to było od ciebie. A dwa, że strasznie ogranicza. Dlaczego mamy czekać na gesty przyjaźni, miłości, albo sympatii do czyichś urodzin!? Dlaczego każdego dnia nie zastanawiać się jak wiele znaczą dla nas nasi bliscy i żeby myśleć co można zrobić dla nich przyjemnego. A co dopiero powiedzieć, jak ktoś kupi biedny prezent, a my ostatnio mu kupiliśmy coś na wypasie!? Nigdy się tak mu więcej nie poświęcę. Bo co, nie opłaca się, co?

Dostałem w życiu prezenty które zasługiwałyby na szał z przykładu C i odwdzięczenie się jak w przykładzie A. Jednak osoby, które robiły mi różnego rodzaju niezwykle dla mnie cenne prezenty, albo stawiały się do dyspozycji kiedy tego potrzebowałem, nie robiły tego, żebym dostał szału, żeby mi kopara opadła-żeby zrobić na mnie wrażenie, zwrócić na siebie tym prezentem uwagę. Chciała, żebym poczuł się doceniony. Chciała sprawić, żebym wiedział, że ktoś o mnie myśli i chce dla mnie jak najlepiej. Te osoby też nie oczekiwały, że będę się odwdzięczał, albo że zapewnię im coś z ich must to have rzeczy. Przecież jestem biednym blogerem-za co!?

Bez okazji i z zaskoczenia dostałem niedawno taki prezent od mojego Taty:


Jakiś rok temu poprosiłem kumpla o to, żeby poświęcił mi czas(około 2 godzin) i paliwo(sporo paliwa, jeżdżenia głównie po mieście). Kupiłem mu w ramach wdzięczności kilka piwek. Powiedział mi, że nie robił tego dla piwa. Wtedy sobie uświadomiłem, że to każdy z nas swoimi reakcjami na prezenty od innych zabija „za darmo” bo to my decydujemy z jakich pobudek robimy komuś coś dobrego, i to my decydujemy jak czujemy się z tym, że coś dostajemy od kogoś. Bądźmy więc ochoczymi dawcami i nie zwracajmy uwagi na to co dostajemy od kogoś w prezencie, a raczej na to zwróćmy uwagę-z jakich pobudek ktoś to robi.

Biblia Warszawska, Ewangelia wg. Łukasza 21:3,4:
21:3       I rzekł: Zaprawdę, powiadam wam, iż ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy.

21:4       Albowiem oni wszyscy dorzucili do darów z tego, co im zbywa, ona zaś złożyła z niedostatku swojego wszystko, co miała na swe utrzymanie.

Pozdrawiam
Rafau
PS: pochwalcie się co ostatnio dostaliście z zaskoczenia, a nie dlatego, że tego oczekiwaliście!
PPS:już jest druga część opowiadania na yt: https://youtu.be/leCPHl8nxVs