Udane życie, szczęście-to do czego każdy zmierza, ale czy aby na pewno?



Witam,

Na wstępie wstępu: chciałem ogłosić, że to tematy które omawiam to jest przysłowiowa rzeka. Można gadać i gadać i pogłębiać i się wtajemniczać. Jednak ja ujmuję tematy w możliwie jak najkrótszy sposób, żeby co niecierpliwszych nie zanudzić, ale przekazem trafić przynajmniej do świadomości, a być może i głębiej…


Dla tych, którzy szukają filmu Paper Towns w wypożyczalniach, i nie odrobili jeszcze pracy domowej z poprzedniego artykułu mam krótki artykuł zainspirowany gazetą Charaktery(wydanie listopadowe), którego motywem przewodnim jest udane życie. Czym jest udane życie? Jak je osiągnąć? Gdzie zacząć mierzyć i w jakiej skali? 

Zacznę od tego, że ludzie na przestrzeni epok różnie definiują udane życie. Jest również udane życie propagowane przez media jako znalezienie idealnego partnera na „życie długo i szczęśliwie”, kariera zawodowa, spełnienie się artystycznie, albo inne jeszcze recepty.

Warto zaznaczyć, że ludzie w internecie nauczyli się przechwalać lepszymi momentami z życia. Często wybiórczo przedstawiają fotki: „ja w nowym garniturze”, „ja z Żonką na Wyspach Kanaryjskich”, czy też „ja w nowej kiecce”. Te złudne chwile przedstawiane zarówno w internecie jak i w mediach to kłamstwo wtłaczane do naszych głów, a chłoniemy to bo właśnie tego pragniemy-udanego życia.

Myślę, że większość się zgodzi z tym, że aby zostać karierowiczem na wysokim szczeblu należy poświęcić rodzinę i inne dążenia. To samo jest jeśli ktoś chce być wzorowym ojcem i mężem, nie poświęca siebie na karierę tylko wraca na czas i jest kiedy rodzina go potrzebuje. Więc nie ma idealnych zwycięzców, są tylko zwycięzcy po trupach. Trupem staje się rodzina, żeby stać się dyrektorem, albo kimś sławnym. Trupem staje się kariera, kiedy chce się troszczyć o rodzinę. Trupem są nasze niespełnione ambicje, które poświęcamy na ważniejsze sprawy.

Po pierwsze więc każdy powinien analizować czy według niego ma udane życie. Nie pozwoli więc dyktować sobie co mówi najnowsza „Przyjaciółka” co jest teraz trendy, co jest teraz w modzie. Sam uzna (zrobi jeszcze lepiej jak przeanalizuje to z małżonkiem) jakie są priorytety i gdzie zmierza. Nie warto w tym miejscu płakać nad rozlanym mlekiem i zadręczać się dlaczego nie wpadłem na to wcześniej. Jak wspominałem we wcześniejszym artykule (link) to w jak trudnych czy specyficznych warunkach się znajdujemy powinniśmy uznać za trening do przyszłych wydarzeń, które nas czekają, a nie jako stracone lata.

Po drugie powinniśmy reagować na adaptację hedonistyczną. Czy przyzwyczaiłeś się do piwa, chipsów, coca-coli, ciepłego łóżka, telewizji, prądu, światła? Uznajesz je za standard, bo podświadomość przyzwyczaiła się do tych wszystkich wygód. W konsekwencji, możesz być niezadowolony z tego co posiadasz, i chcesz mieć więcej. A ciągłe szukanie tego czego się nie ma, niż skupianie się na tym co się ma prowadzi do braku zadowolenia z obecnego życia. Jak więc poradzić sobie z własną podświadomością, która nas unieszczęśliwia?

Odejmuj. Zapraszam do zapoznania się z ciekawym eksperymentem z Uniwersytetu w Illinois zawartym w jednym z pierwszych artykułów wspomnianej gazety. Wynik jednak dowodzi, że im więcej odejmiemy z naszego życia, czy to będzie samochód, partner, czy coś innego w naszym życiu, co straciło kolor i zatraciliśmy ich prawdziwą wartość warto je odjąć z życia na chwilę. Pomyśl co by było gdybyś nie był z tym partnerem. Albo jak byś sobie poradził bez samochodu? Obraz bez rzeczy, lub ludzi, których kochamy jest ciemny i pesymistyczny. Dobrze to ilustruje przykład ludzi uprawiających sporty ekstremalne, których życie często wisi na włosku. Dzięki temu cenią je bardziej, i bardziej smakują życie. Przykładem jest surwiwal, podczas którego walczysz o przetrwanie za pomocą tego co masz w plecaku, i zastanawiasz się jakie gałązki można zjeść, żeby przeżyć. Analogicznie, takie odejmowanie mogą przechodzić z automatu osoby, które cudem przeżyły katastrofę, albo uszły z życiem po operacji, albo ciężkim wypadku.

Dlatego chwilę po takich rozmyślaniach lub ekstremalnych doznaniach dochodzimy do wniosku, że dobrze nam z tym co mamy. 


Może dzięki tej prostej myśli na dole ocenisz, że masz udane życie…
„Udane życie ma ten, kto uważa, że ma udane życie”

Pozdrawiam
Rafau

PS:podzielcie się w komentarzu co czyni was szczęśliwymi i co uznajecie za wyznacznik udanego życia