Wygwizdali Mameda - czy ma to dla Ciebie znaczenie?

Poruszam dziś poważny temat. Od dziś postanowiłem pisać na poważne tematy. To co zrobili kibice nie powinno nigdy się wydarzyć. Każdy powinien przeprosić Mameda Khalidova za to co wydarzyło się na Colloseum, w trakcie KSW 39. Dlaczego - przeczytaj!

Gwizdy oznaczające jawną nienawiść i ksenofobię, i gwizdy wiwatujące radośnie, gwizdanie z zachwytem - jak opisać różnicę pomiędzy nimi? Zrozumiałem ją w chyba najgorszym momencie w karierze Stahursky'ego, kiedy supportował w Olsztynie wschodzący Enej. Jacek grał wtedy bardzo ambitne tekstowo utwory. Jak na przykład "Dosko", albo "jam jest czterystaczterdzieści i cztery" - które w połączeniu z silnym przekonaniem w energii słońca (od którego zapewne dostawał udaru), oraz dzięki mocy niepokalanej zakąską wódki - robiły piorunujące wrażenie. Ku mojemu zdziwieniu Stachursky, wybitny przecież popowy artysta, przez olsztyńskich fanów Enej'a został wygwizdany. Czekaliśmy więc na swoich idoli w ciszy i spokoju. Kiedy zaś zespół grający folkpopcopypaste rozkręcał się coraz bardziej - rosły znowu gwizdy szaleństwa, wdzięczności, podziwu, jednym słowem pozytywnie pogwizdywali. Coś było w tym niezwykłego. Bo jedne i drugie to gwizdy a oznaczały coś zupełnie innego. Dlaczego więc warto zastanowić się nad zjawiskiem wygwizdywania (co już samo w sobie ma pejoratywne znaczenie) na scenie KSW? 

Żeby była jasność, nie muszę pochwalać tego co wyczynia Mamed na ringu, żeby niemóc się ustosunkować do pewnych socjologicznych postaw jakie obserwuję. Tekst ma charakter wyrażający subiektywną ocenę bez wchodzenia w szczegóły czy, ile i jakich gwizdów należało się sędziom/zawodnikom/czy też całej organizacji KSW.

Na pewno ma to znaczenie ze względu na Mameda. Gościa ogólnie szanuję za podejście do życia jakie prezentuje w wywiadach i w życiu poza ścianką celebrycką. Powiedziałbym nawet, że mnie inspiruje. Nie widuje się go zbyt często (jak na przykład Majdanów, albo Majewskiego). Ale jak już spaceruję olsztyńską starówką i widzę, że przechodzi obok mnie - nie mam poczucia "jasny gwint, motyla noga, przecież to on, ten z telewizji, ja pierniczę, przecież to jest łun!", a raczej "o, Mamed" i nic więcej. Raczej kiedy widzę, że udziela wywiadu, albo ostatnio napisali coś w stylu książki-biografii ze Szczepanem Twardochem, to nabieram do niego jeszcze większego szacunku. Nie jest nadmuchaną, wykreowaną lalką, jakich mnóstwo wśród cenionych sportowców, albo artystów. Godność swoją ma i nie pozwolił sobie dłużej drwić z siebie i nie udzielając po ostatniej zwycięskiej walce wywiadu zawinął się do domu. Następnie wrzucił filmik z podziękowaniami, w których w żaden sposób nie odniósł się do osób, które go wygwizdały. Brawo Mamed! Piękna postawa. Oczywiście żal, frustracja i niechęć to nieodłączny element schodzenia z oktagonu przez zawodnika klasy światowej. Bo za kogo niby ci wszyscy wygwizdujący się mają? Jak dla mnie - Mamedowi jak i jego rywalowi należał się szacunek jako dla sportowców. Bardzo istotne jest to, że sami wobec siebie żywili respekt i podziw dla umiejętności i taktycznych rozwiązań. Więc co się stało?

Mamed jest Czeczenem. Wygwizdano go na wcześniejszej gali po walce z Kalioglu. Widocznie kibice mają problem z tym, że sędziowie punktują na korzyść Mameda. Tylko dlaczego w chwilach, kiedy potrafił jednym kopnięciem, albo szybką dźwignią wygrywać z brutalną skutecznością to wszystkim się to podoba, a kiedy technicznie wypunktowuje sobie przewagę - kibice mają ból dupy?

Według mnie na te gwizdy składa się kilka czynników. Przede wszystkim to, że na galę przybyło mnóstwo amatorów, którzy po wypiciu kilku piwek, poddało się tłumowi. Jak łatwo jest poddać się jak owieczka to wie każdy, kto dał się nabrać kiwającemu się nastolatkowi stojąc na czerwonym świetle dla pieszych przez co dawaliśmy krok w stronę ulicy i zawstydzając się przed wszystkimi robiliśmy znowu krok w tył. Bardzo łatwo w stanie upojenia alkoholowego zapomnieć co się właściwie myśli, a polecieć za flow i małpować za tłumem. 

Inna kwestia jest taka, że jakby kilku setkom ludzi dać darmowe wejściówki za to, że się zacznie gwizdać w określonym czasie...ile można byłoby zarobić na artykułach tego typu! Wow! Biznes na prowokacji to przecież nie jest nowość. Clickbait i te sprawy generują ruch. Wrażliwy temat, bo Mamed Czeczenem...

A tak serio, jakie to ma znaczenie dla Ciebie? Drogi czytelniku, zastanów się czy to, że Mameda wygwizdano, czy gwizdali tak sobie w ogóle, albo byli smutni bo się KSW skończyło - dlaczego w ogóle do tego siadać? Po co marnować zdrowie, czas, siły i środki na to, żeby o tym myśleć? Otóż warto jest mówić o tym o czym mówią ludzie. Jak miło jest wiedzieć co towarzystwo porusza podczas posiedzenia przy kawie. Ileż można rozmawiać o pogodzie, o tym, że ciepło, albo, że pis u władzy jest. Jak długo jeszcze dywagować będziemy o tym, że w Olsztynie rondo OKS nie powinno być turbinowe, tylko takie jak kiedyś klasyczne? Co osiągniemy powtarzając jak mantrę: "kiedyś było lepiej", albo "kiedyś to były czasy"? Liczą się gorące tematy! Matka Madzi wychodzi z więzienia! Trynkiewicz pod opieką słabej klasy psychiatry! Nowe fakty co do śmierci Magdaleny Żuk! Ogórek pana Sławka z ulicy Sokolej 8 w Radomiu rdzewieje z podwójną siłą odkąd obok zaparkował golf dwójka Marzeny spod czwórki.

Zmierzamy do intelektualnej zagłady. Walczmy więc z tą plagą i zamiast rozprawiać o błahostkach - porozmawiajmy o poważnych rzeczach...

Pozdrawiam
Rafau

PS: Ten wpis to eksperyment. Dajcie znać czy Wam się podobał :)