TEORIA STRUN odcinek 3 - miniserial

ODCINEK III
ZGRZYT


Pamiętasz tę kłótnię? Tę, w której powiedziałaś, że nie chcesz tu nigdy więcej mieszkać? Myślałem, że chodzi ci o mnie. O to, że ta cała awantura to był manifest nie tego, jak bardzo ci było źle w tym mieszkaniu, a że nie chcesz już mnie w swoim życiu. Chciałbym móc cofnąć czas, żeby ta kłótnia nie rozwinęła się nigdy do takiego stadium. Przerodziła się ze zwyczajnego granatu w jakąś toksyczną broń, która ciągnęła się za nami przez kolejne tygodnie. Od tamtej pory jakby coś w nas umarło. 



Postanowiłem zacząć chodzić do psychologa. Chciałem wyzbyć się tego smrodu, który ciągnął się za nami. Zraniliśmy się oboje. Wiem, że nosiłaś znamię tamtej walki. Jakby kombinacja naszych zapachów przerodziła się w coś odrażającego, odpychającego. Jakby to, że byliśmy osobno przyciągało nas do siebie, a bycie razem odpychało, obrzydzało do siebie nawzajem.

Potem, o ile dobrze pamiętam, zaczęło się robić tylko gorzej. Dopasowywałem do Ciebie kolejne stereotypy, rozliczałem z kolejnych słabości niedoceniając zalet, których przecież masz mnóstwo. Zamiast doceniania, rosło we mnie rozczarowanie. Chciałem czegoś lepszego, bardziej komfortowego, żeby było bardziej po mojemu. Żeby było lepiej. Sądziłem, że tobie też się polepszało skoro ja się zmieniałem na lepsze.

Pracowałem wtedy długimi dniami. Chodziłem do firmy z czystej chęci bycia z daleka od ciebie. To jakoś się przecież jeszcze toczyło wtedy, pamiętasz? Chadzaliśmy dalej do kina. Robiliśmy wspólnie kolację. Potrafiliśmy się zaskakiwać w łóżku i sprawiać sobie przyjemność. Tylko potem często wspominałaś jak czujesz się pomijana. Jakbym nie chciał tego wszystkiego przeżywać z tobą. Miałaś słuszność – naprawdę czułem się emocjonalnie od ciebie oddalony. Mimo wszystko można było jakoś to znosić. Można by było, gdyby nie moje negatywne nastawienie. Szedłem do psychologa sądząc, że we mnie jest problem naszych niepowodzeń. Zaś tam słuchałem, że ze mną jest wszystko w porządku a wszystkiemu jesteś winna ty.

Powtarzałaś, że to był błąd, żeby razem mieszkać. Choć później przepraszałaś, to wiem co trzeba czuć, żeby pozwolić sobie na takie słowa. Żebyś pozwoliła sobie na wypowiedzenie takich słów na głos, trzeba było się postarać. Ja najwidoczniej osiągnąłem w tobie te skrajne emocje. Też jesteś wrażliwą osobą. 

Ja ciebie, a ty mnie – wprawiliśmy się w stan zużytych opon. Staliśmy się związkiem z przyzwyczajenia.

cdn...