Muzyka to podróż

Jak planujesz podróż, zastanawiasz się gdzie pojechać. Jeśli podróżujesz często to wiesz czego spodziewać się po danym regionie kraju bądź świata. Wiesz czego oczekiwać po Francji, Hiszpanii, Wyspach Kanaryjskich, Austrii, czy chociażby Gdańsku. Podobną świadomość wyrobisz sobie kiedy poznasz naprawdę dużo gatunków muzyki i otworzysz się na nią.





Jest różnica pomiędzy otworzeniem się na muzykę, a posiadanie smaku muzycznego. Bo oczywiście dla pewnej grupy osób DUBSTEP nigdy nie stanie się niczym wartym słuchania, bo zwyczajnie nie spotkała się z żadnym zespołem, który robi tą muzykę bardzo dobrze. To tak jakby ktoś miał ocenić piłkę nożną jako całość będąc na wsi i oglądając jedynie między wioskowe puchary o uścisk dłoni sołtysa. Najgorzej to powiedzieć sobie: „ee, to jest dubstep, a ja tego nie słucham”. Jeśli nie słuchałeś, to spróbuj. Posmakuj. To, że nigdy nie jadłeś jakiegoś owoca, ale widziałeś tylko na śmietniku jak gnije, to wcale nie oznacza, że nie będzie Ci smakował ten pierwszej jakości, czyż nie?

Porównam muzykę jeszcze do filmów. Im więcej filmów obejrzysz tym lepiej rozeznasz się na pewnych metodach pracy ekipy ciężko pracujących na dzieło sztuki. Zaczniesz rozpoznawać style reżyserów, docenisz dźwiękowca, montażystę, scenografa, operatora kamery. Zaczniesz rozróżniać filmy nie tylko na dramat/komedia/sensacja/psychologiczny, a każdy film jeśli będzie naprawdę dobry stanie się po prostu czymś do czego miło wracać, wspaniałym arcydziełem. Więc widać bardzo dobrze, że taki sam krytyk filmowy jest z tego człowieka co chodzi jedynie na polskie komedie romantyczne jak z kogoś kto słucha muzyki jedynie w radiu.

W ogóle radio mnie wpienia. Jak bardzo znienawidziłem radio to wiedzą naprawdę nieliczni. Może jedynie „trójka” i RMF gold jeszcze może czasami fajnie się słucha, ale cała reszta mogłaby nie istnieć. Nikt by nie płakał. No dobra, ja bym nie płakał. Ale do rzeczy! Mają bazę 150 utworów które tłuczone są w różnych odstępach czasu i sugerują się jedynie tym, że np. Selena Gomez powinna być grana codziennie 15 razy, a inne mogą zostać zepchnięte na później. Co jakiś tylko czas pojawia się jakaś specjalna audycja, np. w soboty wieczorem dobrze gra radio ZET. Eska się podnieca, że zawsze świeże hity grają. Ale i tak wtłaczane są jedynie najbardziej rozpromowane i prawie nigdy wybitne piosenki, które zostaną na lata. Zwykle to przeboje zagrane już przez stu innych artystów przez ostatnie dekady. Doskonale obnaża to na ironię dziennikarz RMF’u Jacek Tomkowicz na youtubowym kanale w programie „Gdzieś to już słyszałem”. Przez moment słuchałem muzyki z radia internetowego jednak i tam, chociaż obfity podział na rozmaite kategorie – to każda z nich zawierała max 50 kawałków, które grane były w systemie shuffle.

Więc YOUTUBE został – kompilacje klasyków, każda muzyka i na wyciągnięcie smartfona. Tylko, kurde baterie jak to żre, to jasny pierun niech strzeli. I pojawiła się aplikacja, w której od razu się zakochałem. Uzależniłem się od niej na całego. SPOTIFY. Wybierasz artystów, dodajesz do ulubionych, tworzysz playlisty, całe dyskografie najróżniejszych artystów. Myślę, że sami producenci tej aplikacji nie wiedzą jak potężna baza jest tam muzyki. Posłuchasz oczywiście tego samego co w radiu, ale to tylko dosłownie kropla w morzu muzyki. Wyobraź sobie, że za te 30 zł miesięcznie masz dostęp do podróżowania wszystkimi liniami lotniczymi, pociągami, statkami, taksówkami, autobusami, do każdego zakątka świata. Masz na wyciągnięcie ręki dostęp do każdego filmu i ile chcesz możesz je oglądać. Akurat ja lubię muzykę. I przez ostatni rok jak korzystam ze SPOTIFY przesłuchałem ogromne ilości najróżniejszej muzyki.

I teraz meritum do którego zmierzam od początku. Każdy utwór to praca artystów. Wiem, czasami im nie wychodzi. Czasami chcemy tego co było na poprzedniej płycie a oni próbują czegoś nowego. Rozwijają się, a nam na początku nie do końca się podoba. Nawet nie wiem jakich przykładów użyć, bo jest ich naprawdę dużo, jak często po pierwszym przesłuchaniu nowej płyty danego artysty czułem, że coś się zmieniło, że to nie to samo. Najpierw jest jakiś niesmak, ale po chwili zaczynasz się znowu rozsmakowywać, bo zaufanie jakim obdarzyłeś artystę się zwraca. Doceniasz to z każdym kolejnym przesłuchaniem. Jasny gwint, jakie to jest wspaniałe!

Może znajdziesz coś na jesienną depresję?
Zapraszam Was do sprawdzenia tej aplikacji a przede wszystkim bardzo was proszę – pozwólcie sobie na poszerzenie horyzontów muzycznych. Przez kolejne dni będę mówił o kilku odkrytych i bardzo przeze mnie docenianych rodzajach muzyki. Będzie sporo linków. Więc koniecznie zarezerwujcie sobie czas na muzykoterapię (leczenie psychiki muzyką) i zobaczcie jak wpłynęła na mnie muzyka w swoich różnych gatunkach. Bo muzyka to niezwykła podróż przez zamiary i sposób myślenia artystów.

Pozdrawiam
Rafau