Spokój zjednuje, chaos rujnuje


Dziś poradnikowo-przemyśleniowy wpis. Pomyślałem ostatnio jak często słyszę słowa: „hej, nie denerwuj się”, albo „uspokój się”. Jakby miało to w czymś pomóc. No ale jakby się zastanowić to wiadomo, że opanowanie sytuacji przyniesie tylko korzyści. Jak się opanować kiedy są nerwy? Czy za każdym razem musimy opanować się w 100%, żeby coś przyniosło korzyść? To moje przemyślenia w tym temacie.



Przeanalizujemy 3 sytuacje:


1)coś dzieje się nam niedobrego z czyjejś winy,

2)coś dzieje się nam niedobrego z winy jakiejś rzeczy,

3)coś dzieje się niedobrego dookoła nas, ale specjalnie nas nie dotyczy tylko rozdrażnia


1-w takiej sytuacji zalecam najpierw wziąć parę w usta-3 wdechy i wydechy pozwolą poskromić pierwszy wybuch emocji, najczęściej wyrażany w postaci przekleństwa. Szczególnie w relacjach z drugimi możemy doprowadzić do gaszenia ognia benzyną pierwszymi słowami wypowiedzianymi w silnych emocjach. Osobiście nie przeklinam od wielu, wielu lat, a spotykam się tylko z wyrazami szacunku, a jeśli nigdy nie miałem tego w zwyczaju to nie przychodzi mi to z wielkim bólem nie przeklinanie w takiej sytuacji. Z drugiej strony wyciszenie się totalne i spokojne przyjęcie czyjegoś agresywnego zachowania, albo zareagowanie na stłuczkę tylko lekkim wzdrygnięciem brwi byłoby nie na miejscu. Nie chcielibyśmy pokazywać w takich sytuacjach, że na niczym nam nie zależy, albo że ktoś może bezkarnie nas uderzać, a my grzecznie nadstawimy kolejny policzek. Raczej chodzi mi o spokój przy analizowaniu sytuacji. Być może przy zaczepce w środku nocy uda się zamienić jawne niebezpieczeństwo w miłą pogawędkę na temat piłki nożnej z kibolami innej drużyny J

2-to tylko rzecz! Ciężej jest szybko wybaczyć człowiekowi, który nam coś zrobi, bo trzeba ustalić czy zrobił to specjalnie, czy zrobił to zupełnie przypadkiem. Czy był jakiś powód przy tym, że stała się nam krzywda. Jednak kapeć(guma w oponie), zwalniający internet, albo jeszcze inna złośliwość rzeczy martwych to dalej kwestia czyjegoś zaniedbania, albo częściej zwykłego zaniedbania. W takich wypadkach zostaje westchnąć i pomyśleć, że statystyki każą, żebyś dziś akurat ty miał problem ze spłuczką w łazience. Tu warto wyciszyć się maksymalnie, żeby przez głupotę innych nie zranić. Polecam zaśmiać się i nabrać dystansu do zaistniałego problemu. Najgorzej to się wpieniać jak coś dzieje się z winy przypadku.

3-co myślisz patrząc na widoczek pod spodem? Czy to pozwala Ci się odprężyć?

Wzrok i bodźce jakie do nas docierają tą drogą działają często silniej niż słowa bądź czyny. Niektóre obrazy zostają przez nas zapamiętane bardzo intensywnie i nie możemy łatwo ich wymazać. Dlatego jak patrzysz na coś co Cię rozdrażnia i nie jest z Tobą silnie związane - przestań na to patrzeć-odwróć wzrok i skup się na czymś przyjemnym. Całkiem łatwo pozbyć się ze swojego świata idiotów na drodze, brzydkich i brudnych ulic jeśli przestaniemy się tylko im przypatrywać. Mam na myśli zmianę nastawienia. Jeśli Cię nie dotyka dana sprawa i możesz na czymś co Cię drażni nie skupiać wzroku - to nie bądź masochistą i skup wzrok na czymś miłym :) W tym wypadku można ograniczyć gniew do 0.

Mam nadzieję, że rozmyślanie o tych przykładowych sytuacjach pomogą Wam się nie skupiać na otaczających nas pozytywach i w chwilach rozdrażnienia poskromimy niestosowne emocje. Rzecz jasna czasami zagniewanie jest jak najbardziej zrozumiałe, a czasami wręcz nie można się powstrzymywać z takimi emocjami bo szkodziłoby to naszemu zdrowiu. Ale ileż to razy żałowaliśmy, że 'chlapnęliśmy językiem' o raz za dużo? Warto więc ćwiczyć sztukę panowania nad sobą, chociażby takimi metodami.

Dzięki za dziś i do następnego!
Rafau