Jedziesz po zamkniętym torze, czy biegasz za własnym ogonem?-część 1


Takie pytanie nasunęło mi się analizując jak często wykonujemy różne czynności. Czyli, jak często powtarzamy różne procesy. Oczywiście niektóre robimy częściej, inne rzadziej, jedne mają większą wagę, inne mniejszą, ale powtarzanie większości czynności to proces ciągły w naszym życiu. Głupoty nawet powtarzamy, często wcześniej obiecując sobie: "robisz to ostatni raz!"

Tylko pomyśl ile w ciągu swoje życia zrobiłeś kroków, ile razy precyzyjnie podrapałeś się po nosie, albo po głowie, ile razy zmieniałeś biegi podczas prowadzenia auta. Jak dużo razy wiązałeś buty, wpisywałeś tekst do komputera, albo zaparzałeś kawę. Postanowiłem ten temat rozbić na dwa punkty widzenia. Pierwszy to ten, który określa dlaczego coś wykonujemy i czy na pewno „to” jest tym co chcemy robić. Można określić to sloganem: „Przyzwyczajenie to druga natura człowieka”, albo według mnie bardziej trafna diagnoza Fiodora Dostojewskiego: „Najlepsza definicja człowieka:  istota, która przyzwyczaja się do wszystkiego”. Następnym razem poruszę drugą stronę medalu, czyli skoro już wiemy co tak naprawdę chcemy robić-to warto się zastanowić czy nie można tego ulepszyć. Ale skupmy się najpierw na etapie decyzji.


Dlaczego wiążesz buty w taki a nie inny sposób? Zapewne to kwestia przyzwyczajenia, wygody, albo nigdy nie widziałeś różnicy pomiędzy sposobem wiązania butów. Czy można jednak to samo powiedzieć o tym gdzie pracujesz, co robisz jako hobby, jakie owoce zjadasz, albo jakie książki zwykle czytasz? Dochodzimy tu do rozróżnienia co jest wyborem w pełni świadomym i określanym przez uczucia jakie coś w nas wzbudza, a rytuałami, które powtarzamy bez wniknięcia w temat. Innymi słowy, nad pewnymi rzeczami będziemy się zastanawiać częściej, bo mają te rzeczy na nas silniejszy wpływ. Częściej pewnie myślisz czy to miejsce pracy jest dla mnie ok, niż nad tym jak skutecznie myjesz zęby, albo co mógłbym w tym procesie poprawić.



Skoro już rozróżniamy przyzwyczajenia-codzienne obowiązki, albo powtórzenia na te ważne i ważniejsze to zastanów się teraz nad tym jaki wpływ miałeś na podejmowanie takich zwyczajów. Na przykład zastanów się ile razy myślałeś czy to czym się zajmuję jest tym co na prawdę lubię.  Chłopaki się ze mną zgodzą, najczęściej przygoda z piłką nożną zaczynała się nie od miłości do tego sportu od pierwszego wejrzenia, a raczej z wychowania. Rozpromowana w Polsce piłka nożna to zaraz po rowerze podstawowy temat sportowy o którym rozmawiają ojcowie w kontekście swoich dzieci. Co jeśli któremuś z dzieci podrzucić piłkę tenisową, albo nauczyć go grać na pianinie, zamiast wykopywać z domu na siłę, żeby "bawiło się jak każde inne dziecko". Żeby nie było, to nie jest żadna trauma z dzieciństwa, akurat piłkę bardzo lubię nadal, po przeanalizowaniu tego zwyczaju. Albo może ktoś mi podpowie dlaczego książki Harego Pottera ktoś wziął i przeczytał-chociaż tę jedną część? Odpowiedź jest prosta- hype, czyli olbrzymi rozgłos na tytuł. Czy książki jakie czytasz są podyktowane środowiskiem, poleceniem od jednej grupy osób, czy raczej jesteś otwarty na różnego rodzaju treści? Dobór hobby i spędzanie wolnego czasu jest bardzo istotne dla każdego człowieka. Pytanie teraz się nasuwa-jak wiele zachowań wymusiło na Tobie otoczenie, przeświadczenie, że będzie się gorszym, albo inne socjologiczne problemy. Czy to jest tor po którym chcesz jechać?

Krótko wspomnę dlaczego porównuję takie decyzje do toru. Otóż zamknięty tor samochodowy to dopracowywana do perfekcji trasa w której każde okrążenie daje nauczkę co można ulepszyć. Tylko dla jednych pewien próg poznania danej trasy będzie wystarczający a czas osiągnięty za pierwszym razem wystarczający. Mam więc na myśli, że każdy z nas stara się być lepszym człowiekiem i poprawiać jakość naszego życia. Dlatego podejmując jakiś zwyczaj powinniśmy przemyśleć czy to odpowiedni tor po którym chcemy się poruszać.



Ważniejsze może okazać się to jakie cele sobie wyznaczasz i czy tor, jaki sobie obierzesz, będzie odpowiedni. Przeświadczenie o tym, że doskonałe małżeństwo, dom, samochód, dzieci, pieniądze, kariera, zapewniają szczęście-to zwykły mit(<-- już pisałem o tym). Pomyśl tylko ile osób doznaje rozczarowania, kiedy osiąga wszystko i czuje, że to nie jest ich życie. Powszechne poglądy kreowane przez media wcale nie muszą być właściwe (rodzinka.pl-utopią nierzeczywistych osiągniętych marzeń, gdzie jedynym problemem jest to, że kolejny raz 11-latek wyprasza rodziców o stówkę na kino, albo że starszy syn zabrał samochód i rozbił na lampie...please). 

Czy tylko z powodu powszechności przeziębienia, i Ty powinieneś się zarazić? Taki pogląd byłby chory. Warto więc posłuchać siebie i wyznaczyć sobie tor dla własnego życia, i wymyślić go samemu. Jaką pracę podejmę? Z kim wezmę ślub? Czy kupię mieszkanie, czy zbuduję dom, czy będę żyć na stancji? Czy będę miał 1, 2, 3 czy może 5 dzieci? Nikt nie powinien się gorszyć słysząc jaką trasę obierasz w życiu. Nawet więc, jeśli ktoś powie Ci, że gubisz się w życiu jak pies, który goni własny ogon, bądź na tyle pewien swojego planu, że ze śmiałością odpowiesz: to jest tor po którym mam zamiar przejechać całe swoje życie. Żeby nie popaść w skrajność, słuchanie cudzej opinii, albo innych recept na życie może być inspirujące i absolutnie nie zniechęcam do słuchania innych. Raczej chodzi mi o to, że powszechne trendy, kierunek działania, sposób na życie, albo zwyczaje nie muszą być dobre tylko dlatego, że ktoś potwierdza to swoim nazwiskiem. Decyzja należy do CIEBIE, nie zapomnij o tym.


Teraz więc warto się zastanowić, czy skoro już jadę po tym torze, mam takie nawyki jakie sam opracowałem i zmierzam do celów, które sam zaprojektowałem i do których zmierzam, to czy myślę, żeby coś w nich ulepszyć? Czy jednak zadowalam się byle czym? O tym następnym razem.





Pozdrawiam
Rafau