Postępowanie według swojego serca. Zdradliwe? Czy może najlepsze możliwe wyjście?



Drogi Czytelniku,
Omówię dziś tezę wysnutą w najnowszym (na chwilę obecną) filmiku Włodka Markowicza-otóż stwierdził on, że powinniśmy słuchać swojego serca. Trochę się z nim zgadzam, ale…

Przede wszystkim kłóci się u mnie nazewnictwo. Skoro mówimy o sercu (ja rozumiem to słowo jako siedlisko uczuć i tylko uczuć-intuicja, poczucie, że coś jest słuszne bez dowodów i racjonalizmu) to nie możemy dawać decydować o najważniejszych kwestiach życiowych właśnie temu organowi. Czy serce działa jak mózg? I tak i nie. Jeśli mówimy o naturalnym organie, narządzie-sercu-nie możemy powiedzieć , że ten organ może mieć jakieś decydujące znaczenie dla naszych decyzji, chyba że masz zwężoną aortę przez cholesterol, i skacze ciśnienie, lub spada i decydujesz się skoczyć z dachu bądź nie. 


Jednak według mnie serce znajduje się w mózgu. I tam obok serca ma dużo do powiedzenia rozum-rozsądek. Dodatkowo w podejmowaniu decyzji bierze udział: pamięć długotrwała, wychowanie/kultura, i  moralność/sumienie. Jeśli więc Włodkowi chodziło o to abyśmy słuchali siebie wraz ze wszystkimi innymi funkcjami myślowymi a nie tylko serca(o czym również mówi)-w pełni się zgadzam. Dlaczego?


Podobno nie można żyć bez miłości. Ja osobiście uważam, że tlen jest ważniejszy.

Ponieważ decyzje: czym chcemy się zajmować w życiu-zawód, praca, albo jakie chcemy mieć hobby, albo kto zostanie naszym partnerem do końca życia (mąż lub żona), to decyzje raczej poważne i powinniśmy siebie słuchać. I przy słuchaniu siebie uwzględniamy takie czynniki jak rozsądek-czyli czy stać nas na hobby jakim jest żeglarstwo, albo czy chcemy wziąć sobie Paris Hilton, albo Johnego Deppa jako męża (tu pozdrowienia dla dziewczyn, którym się on akurat nie podoba), albo czy kolega z pracy, który jest zajęty-jest warty naszej uwagi. Podobnie trochę patrzymy na nasze wychowanie i kulturę, czy dana osoba przestrzega podobnych zasad moralnych co ja, czy praca jaką wybiorę nie będzie powodowała, że moje sumienie będzie czyste z powodu braku używania. Więc samo decydowanie na podstawie chwiejnego serca jest błędem. A dlaczego błędem jest chodzenie za uczuciem?

Bo właśnie-jest tylko uczuciem. Pomyśl sobie, co byś robił gdybyś pozwalał sobie za każdym razem decydować sercu-które nie ma nic wspólnego z rozsądkiem, ani analizą historii. Być może zmarłbyś już po decyzji:powinienem zdążyć przed tym mknącym prosto z dużą prędkością samochodem, stojąc na skrzyżowaniu. Albo straciłbyś rodzinę, gdybyś zdecydował, że tamta koleżanka o blond włosach z biura wygląda tak atrakcyjnie, że powinienem do niej zagadać. Co jeśli akurat by się zgodziła. Mógłbyś stracić wszystko na co ciężko pracowałeś latami. O tym, że nie warto kierować się jedynie uczuciami dowiecie się od każdego przedsiębiorcy i maklera. Każdy taki narwaniec kończy bez pieniędzy.

Jednak sama treść filmu, ażeby słuchać siebie i robić sobie badania co jakiś czas, czy to co robię sprawia mi przyjemność, czy jestem we właściwym miejscu, albo czy mógłbym zacząć się rozwijać szybciej i efektywniej-to dla mnie świetna idea. Niekierowanie się jedynie uprzedzeniami czy tym co zasłyszeliśmy też jest błędne. Włodek-świetna robota. Unfinished buisness to zawsze lekcja, którą powinniśmy odpowiednio odczytać i odpowiednio do tego zareagować. 

Zawsze chciałem być kucharzem, jednak zostało mi tylko gotowanie dla najbliższych raz na jakiś czas. Ja już wiem, że nie byłbym najlepszy przez słaby węch-i w innych sprawach sprawdzam się dużo lepiej.

A wy czego nie dokończyliście z waszych marzeń? Dlaczego? A może ktoś z was jest za teorią-słuchaj swojego serca i idź zawsze za tym co ci podpowiada?

Pozdrawiam Serdecznie
Rafau