"A nam się przyda taka chwila, żeby nad życiem się zatrzymać"



Drodzy czytelnicy,

Przypatruję się blogom innych pisarzy, vlogom youtuberów, artystom, zwykłym ludziom, i dochodzę do wniosku, że chyba każdy chce takiego podsumowania- jakiejś chwili zastanowienia się, przemyśleń. Niektórzy robią to przy okazji jakiegoś jubileuszu-100000000 wyświetleń, inni po rocznicy ślubu, inni przy okazji jakiejś kluczowej sytuacji.

Poznałem kiedyś dziewczynę, która zmieniła swoje życie po wypadku samochodowym, który ledwo przeżyła. Zmieniła towarzystwo w jakim się obracała, zdecydowała się jak najlepiej korzystać z życia, które ma, i możliwie jak najlepiej pomagać innym. Inna osoba doszła do wniosku, że jest nieszczęśliwa i poszła na terapię behawioralną, aby zastanowić się co jest przyczyną częstego przygnębienia.
Okazało się, że dzięki pomocy  zaczęła rozwijać się pomimo wielu widocznych, fizycznych przeszkód w czymś gdzie miała naprawdę duży talent. Widać z tych dwóch sytuacji (oczywiście mógłbym wymienić jeszcze wiele podobnych historii), że chwila zatrzymania się nad życiem może mieć zbawienny wpływ na jakość życia. Czy jednak potrzebujemy aż tak skrajnych chwil?

Ja powiem o sobie-chwila, kiedy przypatruję się naturze- to jest ta chwila aby zatrzymać się nad życiem. Zawsze przypomina mi się piosenka, której długo uczyłem się grać na gitarze, jednak z mizernym skutkiem: SDM - przyda się taka chwila. Łapię wtedy oddech, myślę o tym jaki cel miały drzewa żeby tak rosnąć, po co są tu te puste, nieużytkowane pola, które jeszcze nie stały się miejską dżunglą. Dlaczego człowiek tak rzadko się zatrzymuje nad życiem, żeby zastanowić się czy to co robi jest właściwie i czy zmierza w dobrym kierunku? Przy tej okazji zadaję sobie jeszcze wiele innych pytań, ale właśnie ta chwila wytycza to dokąd zmierzam. I to gdzie teraz jestem, to co wiem, i jak z tego korzystam zawdzięczam między innymi właśnie chwilom na pagórku w okolicach miejscowości Warkały. Tam właśnie wyznaczyłem sobie tory, po jakich będę się rozwijał. Kiedy więc wrzucam zdjęcie z jakiejś okolicy, miało to wpływ na to kim jestem. Przeżywałem wypadki, odczuwałem przygnębienie, byłem zły i rozczarowany w ciągu swojego życia. Jednak po każdej takiej sytuacji musiałem nad życiem się zatrzymać i zastanowić gdzie teraz.

Osobiście uważam, że ludzie albo zbyt rzadko się takimi spostrzeżeniami dzielą, albo nie mają takich chwil, kiedy zatrzymali się nad życiem. Według mnie to najlepszy sposób, aby zbadać to kim jesteśmy wewnątrz. Chodzi mi o wsłuchanie się w siebie, bardzo głęboko. Codziennie możemy odczuwać objawy tego czy żyjemy w zgodzie ze sobą. Jednak taka chwila ciszy, spokoju, bliskości z naturą-w tej chwili twój organizm, to co naprawdę czuje może wręcz wykrzyczeć. 

Zaplanuj więc jedną chwilę w tygodniu na podsumowaniu tygodnia, jedną chwilę w miesiącu i jedną, może dłuższą chwilę co jakiś dłuższy okres czasu, żeby wiedzieć czy przypadkiem trasa po której jedziesz, zaprowadzi cię do właściwego miejsca. Ucieknij przy tym od miejskiej dżungli. Zdystansuj się do tego całego biegu, stań obok tej szaleńczej pogoni, i znajdź siebie.
To nie jest kadr z filmu-to zwykłe zdjęcie...

Jedna rada na zakończenie-jeśli już masz warunki do wsłuchania się w siebie, bądź pokorny i odrzuć konwenanse. Jeśli odczuwasz brak duchowych spraw związanych z wiarą, to nie sugeruj się powszechną apatią na sprawy religijne. Jeśli poczujesz, że powinieneś zrobić coś, nie myśl w kategoriach, nie bo to mało popularne. Otwórz się na siebie. Bądź sobą, ale najpierw daj sobie wypowiedzieć się.

Pozdrawiam,
Rafau