Oczekiwania kontra rzeczywistość




Chwytam za telefon. Niepewność szaleje, serce chce się wyrwać ze środka mojego ciała, a wstyd maluje moją twarz czerwono różowym podkładem. Zgodziła się na spotkanie. To nie to czego chcę, ale to bez czego nie mogę żyć.

Odebrałam. Chcę się z nim spotkać, bo nie przestałam go kochać. To nie to czego chce, ale to co naprawdę czuję.

Sprawdzam telefon męża i widzę skasowaną historię połączeń, pewnie zadzwonił do A.

Spotkałem się z nią. Podniecenie miesza się ze wstydem. Robię co mogę, żeby jej pokazać jaki jestem inny, choć jedyne co u mnie się zmieniło to brak uczuć do B. Dlaczego mimo to czuję wstyd?

Bardzo się stara. Imponuje mi bardziej niż to było za pierwszym razem. Myślę że ignoruje poczucie dumy, z powodu odpuszczenia sobie B.
Płaczę i zachodzę w głowę co zrobiłam źle, co zmusiło go do zdrady.

Rozstaję się z B. Ustaliłem,że na jakiś czas zamieszkam z powrotem z A, dopóki nie rozliczę się z przeszłością-duma i szczęście zajmują powoli miejsce goryczy po rozstaniu z B.

Przyjmuję go z ogromną euforią. Nigdy nam nie było tak dobrze. Spełnia się moje marzenie. Tylko czy mnie nie zostawi?Ile potrwa piękny sen?
Obiecuję sobie,że nigdy nie będę z żadnym mężczyzną. Niech układa sobie życie z A.

Z czasem przyzwyczailiśmy się do kłótni. Mam jej dość. Słodycz do porzygu zmieniła się w gorycz i żal. Wyrwa w sercu jakby odjęła mi 10 lat życia. Co ja robię z nią w samochodzie? Dlaczego odszedłem od B? To nie jest to czego chciałem.

Czego mogłam się spodziewać, po 3 miesiącach przestał udawać. Już mu nawet nie zależy na rozmowie. Przyznaje się do winy i robi wszystko tylko żebyśmy się nie kłócili. Miłość jak szybko się pojawiła zaraz zwietrzała.
Brakuje mi go. Tyle lat razem spędziliśmy. Obwiniam siebie i chciałabym obudzić się z tego koszmaru. Dzwoni telefon, to On.